Czy „zgrzeszyłam”?

Kiedyś dziecko na komunię dostawało zegarek i był to prezent, że hohoho.
Za moich czasów takim prezentem był odlotowy rower.
A ja nie wiem czy dziś nie „zgrzeszyłam” kupując dziecku (mojej koleżanki)  na 5 urodziny… telefon komórkowy.
Telefon choć nowy nie był drogi – kosztował raptem 70 złotych, więc w granicach przyzwoitego prezentu dla takiego dziecka.
Także jego pewna raczej utrata przez dziecko nie będzie niczym dotkliwym.  Intencje też mam dobre: żeby zawsze mogła zadzwonić do mamy bez proszenia się dorosłych.
Ale… ciągle jest to telefon komórkowy!
I biję się z myślami czy to nie przesada, żeby 5 latka dostała taki prezent. Czy to nie skrzywi jej charakteru – no bo czego będzie oczekiwała na komunię??
Z trzeciej strony – wiem, że bardzo będzie się z niego cieszyć i nie widzę lepszego prezentu.
Myślicie, że taki prezent to będzie przesada, czy nie?

  • Delilah

    To jest zdecydowanie przesada, pięciolatek jest zawsze pod opieką dorosłych, a pewne ramy zakazów i nakazów dają mu poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Tak jak jest ubierane przez dorosłych, karmione przez dorosłych, dostaje słodycze za zgodą dorosłych, tak nie jest dla niego żadnym problemem, że prosi dorosłych o wykręcenie numeru do mamy. W końcu zawsze jakiś opiekun pomaga mu pokroić mięso na talerzu czy zawiązać buty, więc dlaczego nie miałby wstukać numeru? Poza tym, skąd to dziecko ma dzwonić do mamy? Z przedszkola? Piaskownicy? Dla takiego dziecka większą frajdą byłaby lalka, klocki albo piłka, a nie telefon. Nie mówiąc już o tym, że taką decyzję powinni podejmować rodzice. Moim zdaniem to był fatalny wybór.

Site Footer

Sliding Sidebar

Prenumeracja: