Co jest nie tak z polskimi serialami i filmami?

Ostatnio trochę chorowałam – mogłam tylko leżeć i oglądać TV. Dało mi to okazję zapoznać się ze starszymi i nowszymi produkcjami serialowymi. I doszłam do wnioski, że z polskimi serialami i filmami jest coś mocno nie tak. Macie podobne odczucia?
Nawet w najpodlejszym amerykańskim filmie/serialu muzyka towarzyszy akcji przez CAŁY czas.  I jej głośność jest dobrze skorelowana z dialogami. Natomiast w polskich – zasadniczo panuje CISZA!
Owszem – od czasu do czasu pojawi się jakiś kawałek muzyki, ale generalnie jej nie ma!
Do tego dialogi to jakaś masakra: nie dość, że drętwo deklamowane to jeszcze wyraźnie słychać, że są nagrywane w jakimś zamkniętym pomieszczeniu. I to niewielkim.  I to nawet gdy scena dzieje się na zewnątrz, w otwartym plenerze. Ba!  W niektórych filmach głos aktorów był tak „odbity” czy też zniekształcony, że miałam problem ze zrozumieniem tego co mówią
Rozumiem jakość obrazu -póki co cyfra to cyfra (szczególnie z kamer tv) i odbiór materiału nagranego na taśmie filmowej jest o wiele lepszy. Ale dźwięk?  Przecież to nie jest  sprawa, która byłaby tak kosztowna.
Nie wiem co jeszcze mnie drażniło, ale na pewno coś jeszcze, bardziej nieuchwytnego. Na tyle jednak odczuwalnego, że mam dosyć polskich produkcji na dłuższy czas.
Jeśli macie podobne odczucia to podzielcie się swoimi spostrzeżeniami – może dojdziemy co jeszcze psuje odbiór polskich produkcji.

p.s.
Byłam na „Podejrzani Zakochani”. Szkoda kasy na kino – to jest jak sztuka teatralna.
No i ta nachalna reklama (przez lokowanie produktu) serwisu sympatia.pl 🙁  U nas naprawdę nie znają umiaru.

Site Footer

Sliding Sidebar

Prenumeracja: